"Szkoła, która mnie wychowała. Szkoła, w której ja wychowuję" /Justyna Róża/
1 września 1996 roku po raz pierwszy przekroczyłam próg Szkoły Podstawowej nr 53 w Bytomiu. Pełna ciekawości, ale też z lekką niepewnością, rozpoczęłam swoją edukacyjną przygodę. Moją pierwszą przewodniczką była pani Justyna Jonek – to ona wprowadziła mnie w świat szkolnych obowiązków i radości.
1 września 2002 roku rozpoczęłam naukę w Gimnazjum nr 5. Były to kolejne lata wyzwań, nauki i wielu cennych doświadczeń, podczas których wspierała mnie wychowawczyni – pani Agnieszka Zarzycka. W 2005 roku, po dziewięciu latach spędzonych w murach tej szkoły, myślałam, że zamykam ten rozdział na zawsze. Los jednak miał inne plany.
Po latach, przechodząc obok budynku szkoły, usłyszałam od koleżanki: „Świetnie byłoby, gdybyś tu pracowała”. Uśmiechnęłam się – przecież to szkoła ogólnodostępna, a ja kształciłam się w kierunku pracy z dziećmi ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. A jednak… te słowa miały swoją moc. W ciągu roku szkoła przekształciła się, a 1 września 2015 roku, dokładnie 10 lat po zakończeniu nauki „na Arki”, wróciłam do pierwszej klasy (już trzeci raz) – tym razem jako nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej dzieci ze spektrum autyzmu w normie intelektualnej. Znowu pełna ciekawości, zapału i obaw, ale już po drugiej stronie ławki.
Sala, w której kiedyś pan Tomasz Klarenbach odpytywał mnie z mapy, stała się miejscem, gdzie dziś prowadzę rewalidację i uczę literek, liczenia, malowania, śpiewu i – co najważniejsze – wspólnego przeżywania codziennych radości, smutków i wzruszeń z moimi uczniami.
Moi dawni nauczyciele stali się kolegami z pracy. Pierwsza wychowawczyni – koleżanką, z którą dziś organizuję bale i zabawy dla uczniów. Druga – przewodniczką po Librusie, gdy ten system był dla mnie czarną magią. A pani dyrektor Iwona Wanda Grygiel, która w pierwszym roku swojej pracy na Arki Bożka wręczała mi świadectwo ukończenia gimnazjum, została moim pracodawcą i motywuje mnie do nieustannego samorozwoju.
Niełatwo było wyjść z roli uczennicy i przejść z "Dzień dobry" na "Cześć", ale dzięki otwartości i życzliwość grona pedagogicznego udało mi się.
Szkoła przy ul. Arki Bożka to dla mnie miejsce wyjątkowe – to tutaj: * pokazano mi, jak ważna jest edukacja, * zostałam przygotowana do dalszej drogi w szkole średniej, * dano mi kredyt zaufania i uwierzono, że poradzę sobie w pracy z wyjątkowymi dziećmi, * służono mi pomocą i radą, gdy stawiałam pierwsze kroki w mojej pracy pedagogicznej, * przez kilka lat pracowała moja mama, * poznałam sympatycznego i rozgadanego wuefistę - Mateusza, który został moim mężem, a ja z Justyny Stecz stałam się Justyną Różą. * czuję, że jestem we właściwym miejscu i że to, co robię ma sens. /Justyna Róża/









