• "Powrót do szkoły"   /Justyna Jonek/

    1 września 1980 roku rozpoczęłam naukę w Szkole Podstawowej nr 53 im. Piotra Miętkiewicza w Bytomiu. Na zdjęciu z tamtego dnia – siedmioletnia dziewczynka z tytą w ręku (Justyna Kamińska) – widać radość i niepewność pierwszoklasistki. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ta szkoła stanie się dla mnie czymś znacznie więcej niż tylko miejscem nauki.
    Po latach, 1 września 1995 roku wróciłam tu po raz pierwszy – już jako nauczycielka nauczania początkowego. Była to moja pierwsza praca w życiu, pełna emocji, wyzwań i satysfakcji.

    Po czterech latach w szkole nastąpiły zmiany – w budynku zaczęło funkcjonować gimnazjum i musiałam poszukać innej placówki, w której mogłabym się realizować. Tak rozpoczęło się 24-letnie życie zawodowe poza murami ukochanej „pięćdziesiątej trzeciej”.

    Los sprawił jednak, że historia zatoczyła koło. W budynku powstała szkoła dla dzieci ze spektrum autyzmu i znów znalazło się miejsce dla nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej. Z radością powróciłam do szkoły – tym razem po raz drugi.
    Teraz moja szkoła wygląda jednak zupełnie inaczej. Klasy małe, kameralne, przytulne – w każdej zaledwie cztery ławki dla uczniów, zamiast prawie czterdziestu, jak w latach osiemdziesiątych. Nowe pomieszczenia przystosowane do pracy z dziećmi: bogato wyposażona sala integracji sensorycznej (kiedyś pracownia fizyki owiana legendarnym strachem przed Panem Wacławem Birą), sala doświadczeń, gabinet wyciszeń i wreszcie pokój nauczycielski, o jakim marzy każda szkoła. Gdzie? - w dawnej sali biologicznej pani Barbary Rewińskiej, w której na zapleczu były patyczaki, papugi, świnki morskie i różne gady. Po powrocie nie zastałam już basenu, a to w nim wszystkie dzieci mojego pokolenia uczyły się pływać. W zimnej wodzie zostawialiśmy mnóstwo hartu ducha i samozaparcia – w oczach czasem woda, a czasem łzy, ale daliśmy radę i dziś jesteśmy z tego dumni.

    Najważniejsi w tych powrotach byli jednak ludzie – zawsze serdeczni i życzliwi. Za pierwszym razem czekała na mnie z uśmiechem pani dyrektor Weronika Warczok, która wcześniej w klasach 4–8 uczyła mnie języka rosyjskiego (Я хорошо говорила по-русскому) i chyba zostawiłam dobre wspomnienie, bo zostałam przyjęta z otwartym sercem.
    Za drugim razem powitała mnie również z uśmiechem pani dyrektor Iwona Wanda Grygiel, a wraz z nią pani wicedyrektor Izabela Szynal - jak się okazało mama mojej byłej uczennicy. W pokoju nauczycielskim spotkałam też nauczycielkę, która pracowała w szkole, gdy sama byłam uczennicą – panią Annę Kopacz, którą darzę wielkim szacunkiem. Spotkałam także moją byłą uczennicę Justynę Różę, która kiedyś była w mojej pierwszej klasie, a dziś sama pracuje jako nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej. Ten fakt był dla mnie niezwykle wzruszający, wymowny i pełen radości – pokazuje, jak historia szkoły łączy pokolenia.

    Dziś, w 50-lecie budynku szkoły wiem, że to nie tylko mury tworzą jej historię, ale przede wszystkim ludzie – uczniowie, rodzice i nauczyciele. Szkoła jest miejscem, do którego z radością się wraca – miejscem, które pozostaje w sercu na całe życie. /Justyna Jonek/

    Copyright© Szkoła Podstawowa nr 2 w Bytomiu